Pamiętam z dzieciństwa sklepy zwane „tanimi jatkami”, w których za bezcen sprzedawano mięsne byle co. Bycie klientem taniej jatki nie przysparzało chluby, a mimo to każdego poranka, na grubo przed godziną otwarcia, ustawiała się przed wejściem kolejka.

Gość "Z Turkiem w Polskiej Kuchni", CH Manhattan






